Archiwum - października 2007

Sinusoida życia...

Dni leniwe, sprawiane przumysem.

Doby przewidywalne do bólu, takie, jakie lubię. Piasek powoli odmierzany w klepsydrze wieczności... mozolne ziarenka przesypują się; jedno po drugim. Wszystko 'pod  ludzką kontrolą'.

Dni, w których od natłoku rzeczy, można usiąść i się rozpłakać.  

Dziś wypad w teren; 110% wysiłku.

Jutro. Czyżby też?

Może nie - administracja: dziekanat, indeks, wpłata czesnego, podbicie legitymacji... administracja... użeranie się z 'ludźmi' w pracy.

 Wyjazd; święto zmarłych... w którym momencie założyłem mamie internet? Chyba tego nie zrobiłem... Wróć! Z tym to jeszcze raz gdzieś...

Kolejny miesiąc...? Spiąć się w sobie. Zorganizować. Jeszcze mocniej. Jeszcze bardziej...? Młody kapitalista? Z czym to się je? I gdzie?

Gdzieś między podnóżem, a szczytem klepsydry... 

Ok, znowu dawno mnie nie było.

Każda notka tak samo się zaczyna;) Ale w sumie co tu pisać...?

Podsumowując obecny stan: niepewny uczuciowo student III już roku prawa, zapewne przyszły wujek i ojciec chrzestny w jednym. Co więc tu mamy? Od końca: wczoraj się dowiedziałem, że siorka jest zapewne w ciąży. Obecnie stwierdzono na podstawie testu ciążowego; podwójnie. Z tego tytułu automatyczna posadka wujka, a z nominacji - ojciec chrzestny (jakieś pomysły co się kupuje chrześniakowi/nicy? Najlepiej tak do 2go roku życia, żebym mógł sobie wydatki rozplanować;) ). Studia jakoś lecą dalej. Obecnie 3ci rok, udało się na wrzesień bez żadnych warunków i innych tego typu kosztownych zabiegów. Na koniec, bo najbardziej pogmatwane, ofkoz materie uczuciowe... co tu zresztą dużo pisać? Poczekajmy na rozwój wydarzeń... zobaczymy co się stanie między nami. Jak to wszystko się będzie rozwijać, albo cofać...

eda | halenamiotowe | pieluchy | polkowicz | kolektorysloneczne | Mailing